Niedawno opublikowano najnowszą oficjalną edycję amerykańskich zaleceń żywieniowych na lata 2025–2030, przygotowaną wspólnie przez Departament Zdrowia oraz Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych. Dokument ten ma ogromny wpływ nie tylko na sposób żywienia Amerykanów, ale również na globalne trendy żywieniowe, ponieważ amerykańskie rekomendacje często stają się punktem odniesienia dla innych krajów.
Już na wstępie warto zaznaczyć, że autorzy nowych wytycznych sugerują, iż głównym problemem epidemii otyłości w USA były… wcześniejsze zalecenia żywieniowe. To uproszczenie, które trudno uznać za prawdziwe. Problem otyłości w Stanach Zjednoczonych jest znacznie bardziej złożony i wynika przede wszystkim z fatalnej jakości diety, nadmiaru żywności ultraprzetworzonej, siedzącego trybu życia oraz czynników społecznych i ekonomicznych.
Co jest na plus w nowych wytycznych?
Nie można odmówić nowym rekomendacjom kilku bardzo dobrych i długo wyczekiwanych akcentów.
1. Mocny nacisk na ograniczenie żywności wysoko przetworzonej
To zdecydowanie krok w dobrą stronę. Produkty ultraprzetworzone stanowią podstawę diety przeciętnego Amerykanina i są jednym z głównych czynników sprzyjających otyłości, cukrzycy typu 2 i chorobom sercowo-naczyniowym.
2. Zalecenie eliminacji cukru z diety
Wytyczne jasno wskazują na konieczność radykalnego ograniczenia, a wręcz eliminacji dodanego cukru. To ważny sygnał, biorąc pod uwagę skalę spożycia słodzonych napojów i deserów w USA.
3. Docenienie kiszonek i produktów fermentowanych
Po raz pierwszy tak wyraźnie podkreślono rolę fermentowanej żywności w kontekście zdrowia mikrobiomu jelitowego. To pozytywny ukłon w stronę aktualnej wiedzy naukowej.
Co budzi największe kontrowersje?
Mimo kilku dobrych zmian, nowe wytyczne zawierają również zapisy, które są co najmniej dyskusyjne – zarówno z punktu widzenia nauki, jak i logiki.
Mięso jako „zdrowy tłuszcz”
Mięso – obok tłustego nabiału, masła, łoju wołowego, awokado, orzechów i oliwy – zostało zaliczone do źródeł „zdrowych tłuszczów”. To problematyczne, szczególnie w kontekście czerwonego mięsa.
Światowa Organizacja Zdrowia klasyfikuje czerwone mięso jako „prawdopodobnie rakotwórcze” (grupa 2A) i zaleca ograniczenie jego spożycia do maksymalnie 500 g tygodniowo. W nowych wytycznych ten kontekst jest mocno złagodzony.
Białko – więcej nie zawsze znaczy lepiej
Nowe zalecenia zachęcają do nawet dwukrotnego zwiększenia spożycia białka. Problem w tym, że w Stanach Zjednoczonych nie występują niedobory białka.
Z drugiej strony, wyższe spożycie białka może mieć sens jako narzędzie w redukcji masy ciała – zwiększa sytość i chroni masę mięśniową podczas diety niskokalorycznej. Dlatego uważam, że zalecenie zwiększenia białka, choć kontrowersyjne, jest logicznie wytłumaczone. Szkoda tylko, że nie zwraca się większej uwagi na promowanie spożycia alternatywnych dla mięsa źródeł białka jak na przykład roślin strączkowych.
Tłuszcze nasycone – logiczna niespójność
Wytyczne z jednej strony dopuszczają stosowanie masła i łoju wołowego (obok oliwy z oliwek), a z drugiej zalecają, by udział nasyconych kwasów tłuszczowych nie przekraczał 10% energii.
To wewnętrznie sprzeczne, ponieważ zarówno masło, jak i łój wołowy składają się głównie z tłuszczów nasyconych.
Podobny problem dotyczy tłustego nabiału, który w nowych rekomendacjach przedstawiany jest jako produkt prozdrowotny, mimo że zawarte w nim tłuszcze to w dużej mierze właśnie kwasy tłuszczowe nasycone.
Alkohol – mniejsze zło?
Według mnie jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów nowych wytycznych jest podejście do alkoholu. Z jednej strony zalecana jest całkowita eliminacja cukru, z drugiej – jedynie „ograniczenie” alkoholu.
To sprawia wrażenie, jakby alkohol był mniejszym zagrożeniem dla zdrowia niż cukier. Tymczasem alkohol jest trucizną, substancją psychoaktywną i czynnikiem ryzyka nowotworów, chorób wątroby.
Mówiąc wprost:
cukier nigdy nie spowodował wypadku drogowego. Alkohol tak.
Jeśli coś w ogóle nie powinno znaleźć się w rekomendacjach zdrowotnych, to właśnie alkohol.
Na koniec warto podkreślić jedno: jest to piramida żywienia dla populacji Stanów Zjednoczonych. A tam:
- ponad 70% społeczeństwa ma nadwagę lub otyłość,
- około 90% wydatków na opiekę zdrowotną przeznaczanych jest na leczenie chorób przewlekłych.
W tym kontekście część uproszczeń i kontrowersyjnych zapisów może wynikać z prób „ratowania” bardzo złej sytuacji wyjściowej. Nie zmienia to jednak faktu, że rekomendacje żywieniowe powinny być spójne, wolne od wpływów przemysłu i oparte na najlepszych dostępnych dowodach naukowych.

